Archiwa tagu: bonda

Szybko wolna lektura i opary gniewu

Dzisiejszy wieczór spędziłem głównie czytając maszynę do pisania nie licząc snu który wyrwał mnie z rzeczywistości na kilka godzin. Chociaż dzisiaj wyjątkowo nie miałem ochoty nic napisać to jednak to robię. Wyrabiam w sobie nawyk pisania każdego dnia nie patrząc na świat i swój stan. Czytając dzisiaj książkę odniosłem dziwne wrażenie, bo wydawało mi się, że czytam ją dosyć szybko, ale patrząc na to ile stron przewinęło mi się między kartkami nie było tego, aż tak wiele. Każda książka czyta się inaczej, ale te które bardzo mi się podobają znikają w niesamowitym tempie. I tu dochodzi do zabawnej sytuacji, bo książka mi się podoba, wydaje mi się, że czytam ją w miarę szybko i sprawnie, ale tak naprawdę przesuwam się dość ślamazarnym jak na mnie tempem. Wszystko przez to, że ta książka nie pozwala nie myśleć, zmusza mnie do ciągłej analizy tego co planuje napisać o Danielu widzę jakie błędy popełniłem, czego mi wcześniej brakowało, ale także widzę co robiłem dobrze. Czytając książkę cieszę się, że spotkałem na swojej drodze mniej lub bardziej znanego Gamedeca, czyli Marcina Przybyłka, prawdopodobnie będąc dla niego jedną z twarzy, która mignęła mu na konwentach. Każdemu, kto ma możliwość wybranie się na jego wykład lub prelekcję bardzo mocno polecam to zrobić. Mogę się nie zgadzać się z jego poglądami, które czasem bywają dla mnie kontrowersyjne lub dziwne, ale to wciąż osoba, której zdanie i opinię warto znać.
Miałem jeszcze wspomnieć o oparach gniewu, ale powoli dopada mnie sen.
Rano rozważałem i analizowałem postawę wykładowców na mojej macierzystej uczelni i z przykrością stwierdziłem, że niestety większości wypadków patrzą tylko siebie. Wiem, że studenci to nie grzeczny ludek, który należy głaskać i pieścić, ale czasem banda rozwydrzonych dzieciaków, które jeszcze niedojrzały do sytuacji w której się znajdują. Jednak nawet im należy się szacunek, ale czasem maniera niektórych wykładowców, szczególnie tych którzy mają wykład i ćwiczenia jednocześnie i perfidnie przeplatających te zajęcia jak im wygodnie mnie denerwuje. Bardzo rzadko szanują czas studenta, a jak pracuje to wywołuje u nich oburzenie i zdziwienie, bo student to ma tylko studiować i nic więcej, a jak nie to won na zaoczne. Wszystko ma być podporządkowane tylko uczelni i ich zajęciom i przekazanie informacji, że zajęcia lub kolokwium 2 dni przed terminem nic nieznaczny, bo przecież wiadomo, że tym okresie będzie to dla osoby, która pracuje to kwestia czy musi brać urlop czy nie, bo nie wie czy się wyrobi z czasem i czy w ogóle go dostanie. Drugą sprawą jest niechęć do używania narzędzi do komunikacji ze studentami przygotowanymi przez uczelnie, tylko uparte używanie maili grupowych do których dostęp bywa często ograniczony i nie raz występuje ryzyko, że ktoś złośliwie coś usunie.
Prędzej czy później te zmiany następują, ale najczęściej są wymuszane formalizmem, który tak samo zły jak brak chęci zmian.