Zaufanie

Kiedyś było mi łatwo zaufać w pełni tej drugiej osobie. Ale im starszy jestem to tym ciężej mi to przychodzi. Może dlatego, że bywałem zbyt ufny. Wierzyłem, że naturę da się zmienić. Potrafiłem, zrobić wiele aby pomóc komuś innemu lub zawalczyć o niego. Pokładać nadzieję, kiedy nikt inny tego nie robił. Teraz po tym wszystkim, została mi garść cynizmu, wyrachowany charakter i strach przed zaufaniem. Chociaż kocham tą drugą osobę, to ciężko mi jej zaufać. Odruchowo, wręcz przygotowuje się na cios, który zada mi prosto w serce. Pewnie tego nie zrobi, ale się tego boje.
Może dlatego, że ktoś inny w tym momencie mi to zrobił i echo tej rany się przebija. Czas leczy rany, ale ich nie usuwa, wymazuje. Po nich zawsze zostaje jakieś echo, ślad i chociaż już nie boli, to strach przed kolejną pozostaje.